środa, 20 czerwca 2012

Dlaczego Pole Dance?


Jeszcze kilka lat temu Pole Dance w przeważającej części krajów nie był uznawany na poprawną formę tańca. Obecnie zainteresowanie sprawiło zmianę nastawienie społeczeństwa, które taniec na rurze uznawało za tabu. Pole Dance został wprowadzony jako forma tańca do szkół tanecznych i centrum Fitness. Choć jest wymagającym tańcem i sportem, społeczeństwo pragnie go trenować. Co sprawia że cieszy się tak wielkim zainteresowaniem? Być może możliwość połączenia w rytmicznej sekwencji ruchów rąk i nóg i całego ciała, zaangażowana praktycznie wszystkich mięśni, niesamowite efekty w kształtowaniu sylwetki, a może większa gracja w poruszaniu się? 

Dlaczego zaczęłyście tańczyć? I co sprawia że nadal to robicie? Podzielmy się.
Jeśli chodzi o mnie to motywuje mnie siła i piękno tej formy sportu. Wcześniej chodziłam regularnie na fitness, dodatkowo basen, tenis itp. a mimo to kondycja okazała się słaba. Dziewczyny!!! nic tak nie działa na „firanki” jak rura. Wcześniej wybierałam taka zajęcia fitness, żeby wyrzeźbić ładnie ręce lecz powodowało to przyrost mięśni, a nie spalenie tkanki tłuszczowej i wysmuklenie rąk. Rura natomiast sprostała zadaniu w 100 procentach, co więcej, ćwiczysz nie po to żeby wyrzeźbić ręce tylko po to by wykonać figurę. Więc można powiedzieć że atrakcyjne ramiona są produktem ubocznym pole dance;). 

Początki
Pierwsze tygodnie były dość wymagające. Po każdym zajęciach dosłownie każda partia mięśni bolała, co tylko mnie bardziej motywowało uzmysławiając, że zajęcia fitness na które tak długo chodziłam dbały tylko o wybrane partie ciała. Mimo siniaków wracałam przeszczęśliwa z zajęć i zmotywowania do chodzenia dalej. Patrzenie na instruktorkę wykonującą figury i myśl, że też mogę tak robić jak tylko będę wytrwała dodawało mi skrzydeł. Oczywiście wykonywanie figur dla jednej jest łatwiejsze, innej zajmuję więcej czasu, dlatego pamiętajcie bardzo ważne jest żeby się nie zniechęcać!!! Przyszłaś na zajęcia, żeby się nauczyć a nie podziwiać inne dziewczyny którym już wychodzi, więc rób co do Ciebie należy i jak nie na pierwszych to na 2 czy 3 zajęciach ta figura Ci wyjdzie !!!Hura!!! wtedy uwierz mi radość jest niezastąpiona:) i zapewniam Cię będziesz chciała więcej i więcej. Zaczęłam od zajęć raz  tygodniu, na początku inaczej się nie dało;P ból mięśni nie pozwoliłby mi utrzymać się na rurze przez dłuższy czas ;P.  Ale było wspaniale, pędziłam na każde zajęcia z planami w głowie że już! już! niedługo kupie rurę do domu i będę mogła więcej trenować.

Zgrzyty
 Aż to nagle, dostałyśmy informację że zajęcia odwołane. później okazało się że nie będziemy miały zajęć z naszą instruktorką. Zrobił się straszny chaos, z zajęć na zajęcia przychodziła inna osoba w zastępstwie i robiłyśmy to samo „pokażcie co umiecie” . To podcięło nam lekko skrzydła.  Po dwóch tygodniach znaleziono zastępstwo, poszła informacja na stronę internetową:  Uwaga!! zapisy na nową grupę początkującą. Wszystko fajnie… ale wyobraźcie sobie była to nasza grupa…  .Na następne zajęcia przyszły nowe dziewczyny z przekonaniem że uczymy się od początku, okazało się że połowa dziewczyn już coś umie (byłyśmy po prawie 6 zajęciach), reszta nie miała pojęcia o kroku podstawowym. I tu pojawia się ważny punkt. Z jednej strony szkoła postawiła instruktorkę w trudnej sytuacji ogłaszając o zapisach do nowo utworzonej grupy początkującej (będącej tak na prawdę kontynuacją zajęć). W takiej sytuacji instruktorka zdecydowała kontynuować zajęcia na poziomie nieco wyższym, co spowodowało że osoby początkujące nie wróciły na kolejne zajęcia.  Dziewczyny jeśli taka sytuacja Wam się zdarzyła nie zniechęcajcie się, zawsze dopytajcie w szkole o szczegóły. Jasne że szkoła postąpiła nie fair, ale to nie może przekreślać Waszego startu w ten cudowny świat!:). Poczytajcie opinię, wybierzcie odpowiednią. 

 Co dalej
Powiem Wam szczerze, że zajęcia raz w tygodniu po przyzwyczajeniu mięśni to zdecydowanie za mało, z resztą same się przekonanie i poczujecie niedosyt!!
Obecnie mija 4 miesiąc zajęć (niestety moja obecność nieco się zmniejsza ze względu na pracę),ale byłam wytrwała i nadgoniłam:) Trzeba wałczyć. Powiem Wam, że po nieobecności niejednokrotnie było mi ciężko pójść na zajęcia. Ogarniał mnie strach, że za dużo straciłam, że nie nadgonię, ale WARTO było. Oczywiście musiałam zagryźć zęby ale bardzo ale to bardzo się cieszę, że nie pękłam tylko chodziłam dalej! Po paru lekcjach nagoniłam stracone wcześniej figury!! A powiem Wam nie łatwo znaleźć grupę na podobnym poziomie żeby się przenieść. Po prostu na poziomie początkującym nie ma miejsc, a zajęć które prowadzone są 2-3 miesiące nie ma tak dużo, bo niestety pierwsza euforia jest, ale do kontynuacji zajęć z każdym miesiącem przystępuje nas niestety mniej. 

Dla tych które jeszcze nie tańczą
Obecnie pole dance jest bardzo popularny, ledwie pojawia się ogłoszenia o powstaniu grupy początkującej  już brakuje miejsc. Dlatego sprawdzajcie ofertę szkół na bieżąco, aby nie przegapić zapisów. Ważne jest żeby chodzić od pierwszych zajęć i regularnie. Na początku uczymy się podstaw, które służą nam przy późniejszych figurach, dopóki tego nie opanujemy nie ma co marzyć o stylowo wykonanej figurze.  Bardzo wiele zależy od instruktorki. Miałam przyjemność uczęszczać na zajęcia 5 instruktorek i 1 instruktora i prowadzenie zajęć przez każdą osobę było odmienne. Ważne żeby instruktorka poświęcała każdemu uwagę. Wiadomo jeśli nie będziecie chodziły regularnie, grupa nauczy się pewnych rzeczy, wtedy nie można wymagać że za każdym razem część z zajęć będzie poświęcona Wam do nadgonienia, musicie wtedy spiąć pośladki i nadrobić:) . Polecam Wam pójść do różnych instruktorek na początku sprawdzić jak która prowadzi zajęcia i odnaleźć się w najlepiej Wam odpowiadających zajęciach. Zawsze pamiętajcie o ilość kursantek i ilość rur na sali.
Jeszcze małe wyjaśnienie, większość szkół nie ma konkretnego podziału na grupy(oczywiście pomijam tu wypisanie na stronie poziom podstawy, średnio zaawansowany, zaawansowany). Na przykład moja grupa widnieje nadal w planie jako początkująca, i trudno tu określić poziom, ale jednak coś już potrafimy:). Niektóre szkoły mają jasny tok rozwoju umiejętności, gdzie każdy poziom przypisany ma konkretne figury i czas realizacji i powiem Wam chwała im za TO:). Można łatwiej sprecyzować swój poziom, aczkolwiek często w czasie określonym przez szkołę nie da się nauczyć wymienionych figur wykonywać perfekcyjnie, jest to kwestia indywidualna.

Jak było to w Waszym przypadku? Zachęcam do komentarzy.





2 komentarze:

  1. chyba nawet wiem, o której szkole mówisz ;) to prawda, że w szkołach jest lekkie zamieszanie jeśli chodzi o poziomy i czasami trudno trafić na odpowiednią szkołę/ instruktora
    myślę, że przede wszystkim nie należy przejmować się za bardzo tym na jakim jesteśmy poziomie/co już umiemy/ nie umiemy/że nie robimy postępów/jak wypadamy na tle grupy, etc. Taniec na rurze trzeba traktować go przede wszystkim jak dobrą zabawę... robimy to przecież po to żeby mieć z tego przyjemność:) Radziłabym wszystkim początkującym trochę wyluzować i nie podchodzić do tego zbyt ambicjonalnie. Postępy przyjdą z czasem, trzeba tylko dużo cierpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z komentarzem wyżej w 100%

    OdpowiedzUsuń