wtorek, 24 lipca 2012

Pole Dance - na fali zainteresowania czy trik reklamowy



Pole Dance Project

Nie słyszałam nigdy o gazecie „Miejska gazeta informacyjna” a Wy? Wpisując w Google też nic nie wyskakuje, a na stronie Stowarzyszenia Pole Dance Sport Polska opublikowano artykuł pochodzący właśnie z tej gazety... . Najważniejsze, że piszą. Artykuł oczywiście jest o tańcu na rurze i Natalii Wojciechowskiej. Pada nawet ranking szkół. Bardzo zastanawia mnie kto i na jakiej podstawie go robił. W rankingu widnieją 3 nazwy… warszawskich szkół Pole Dance. Jest wśród nich Pole Dance Projekt (2. miejsce w tabeli, choć w tekście wymieniane jako najlepsza szkoła) Natalii Wojciechowskiej. Zwracam uwagę na ranking, bo właśnie dziwnym zbiegiem okoliczności 3 szkoły z rankingu stały się tematem artykułów o tańcu na rurze, które pojawiły się na rynku praktycznie w tym samym czasie. Artykuł zamyka reklama Pole Dance Project.
Free Art Fusion

Artykuł sponsorowany czy jak kto woli na zamówienie pisany przez Natalię Mlekicką -medalistkę Mistrzostw Polski w Fitness dostępny na stronie facebook szkoły Free Art. Fusion, gdzie Natalia jest instruktorką (jakość pliku bardzo słaba). N. Mlekicka opowiada o historii powstania pole fitness. Podobnie jak Natalia Wojciechowska opisuje trudności tańca na rurze i jego niesamowite efekty. Na koniec zaproszenie do szkoły Free Art Fusion. 

Oh Lala

Miejska gazeta informacyjna w rankingu podała szkołę Oh Lala i tu jakie zdziwienie, w „Happy” znajdujemy artykuł właśnie o tej szkole. Artykuł zaczyna się sesją zdjęciową Pauliny Holtz (aktorka) i jej przygodą z Pole Dance (oczywiście w Oh Lala), kontynuacją artykułu jest krótka rozmowa z Patrycją Tazbir - Wicemistrzyni Polskich Mistrzostw Pole Dance 2012 i instruktorką szkoły Oh Lala. W artykule pojawiły się figury i ich opis, co w moim przekonaniu jest super pomysłem, daje pogląd na zajęcia osobom, które nigdy w nich nie uczestniczyły, wprowadza w nieco dalsze stadium niż tylko: dlaczego Pole Dance?; skąd się wziął? itp. Artykuł o tańcu na rurze kończy się propozycjami stroju na zajęcia, wszystko przedstawione w sportowej formie.
Osobie, którą chciałabym zachęcić do rozpoczęcia zajęć poleciłabym właśnie ten artykuł w „Happy”. Jest on bardziej merytoryczny i bardziej pomocny niż pozostałe, nie opowiada nieprawdopodobnych historii wyjścia z depresji czy wręcz uratowania życia dzięki zajęciom jak miało to miejsce przy okazji artykułu w ELLE (post z czerwca) i nie skupia się tylko na „suchym” opowiadaniu o pole dance.

Co do rankingu nieznanego źródła miejskiej gazety informacyjnej … Czyżby powstał na postawie ostatnich publikacji? Jeśli już tworzyć ranking to należałoby to zrobić w sposób profesjonalny, przyjmując określone kryteria żeby przekaz była wiarygodny i miarodajny. 

3 komentarze:

  1. No właśnie: skąd niby ten ranking?
    Rozumiem, że szkoły muszą się intensywnie reklamować bo miał być niby boom na pole dance a okazuje się, że ludzie po pierwszej fali zainteresowania już nie walą drzwiami i oknami.
    Dla wielu problemem jest na pewno wysoki koszt zajęć. W dobie kryzysu wydatek rzędu 250-300zł miesięcznie to wcale nie tak mało zwłaszcza jeśli w zamian dostajemy jednego instruktora na 12 osób i po 2 osoby na rurę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda ze notka skupia sie tylko na jednej szkole a nie wszystkich wymienionych w artukuule.

    OdpowiedzUsuń
  3. A może wykupili sobie tekst w niby gazecie? Są takie specjalne śmieszne prezenty- zamawiasz tekst o czymkolwiek i przerabiają go na artykuł prasowy w gazecie- takiej właśnie o której nikt nie słyszał i nic o niej w necie nie ma- ale wygląda jak prawdziwy artykuł ;).

    OdpowiedzUsuń